Muzyka
W swoich książkach ks. Pawlukiewicz wykorzystuje teksty własnych piosenek, które przed laty wykonywał z zespołem KONTRAST. W książkach można te teksty jedynie przeczytać, ale jeśli chcesz posłuchać, jak brzmiały jako piosenki - kliknij na ikonę: cała piosenka, aby pobrać i zapisać na dysku plik w formacie mp3 (najlepiej kliknij ikonę PRAWYM klawiszem myszy i z menu wybierz polecenie "Zapisz element docelowy jako...").
Z uwagi na dość duże rozmiary plików zamieszczamy - oprócz pełnych wersji piosenek - również ich fragmenty. Zostały one oznaczone ikoną fragment piosenki.

Do odtwarzania plików mp3 potrzebny jest odpowiedni program - np. Windows Media Player, wbudowany w system operacyjny. Można również posłużyć się darmowym Winampem (do pobrania ze strony producenta - 1,66 MB)

Quo vadis?
fragment piosenki fragment 1,13 MB; cała piosenka całość 2,63 MB


Powiedz, co widziałeś? - Był słoneczny dzień.
Powiedz, co widziałeś? - Szedłem do kościoła.
Powiedz, co widziałeś? - Stanął tuż przede mną,
jego wzrok zatrzymał mnie.

Powiedz, jak wyglądał? - Miał wytarty mundur...
Powiedz, jak wyglądał? - ...a we włosach piach...
Powiedz, jak wyglądał? - Cały w kurzu, w błocie...
W oczach?... Nie wiem... Strach?...

Quo vadis, Domine?
Quo vadis?
Quo vadis, Domine?
Quo vadis?

Powiedz, co ci mówił? - Spytał mnie: "Dlaczego?"
Powiedz, co ci mówił? - Już nie mówił nic.
Powiedz, co ci mówił? - Tylko to "Dlaczego?"
I już więcej nic.

Czy poszedłeś za Nim? - Szedłem do kościoła!
Czy poszedłeś za Nim? - Miał we włosach piach!
Czy poszedłeś za Nim? - Ludzie dookoła!
Ja?

Czy chciałbyś Go spotkać?
Czy chciałbyś Go spotkać?
Czy chciałbyś Go spotkać?
...Tak.

Quo vadis, Domine?.....
Do Małgosi
fragment piosenki fragment 1,58 MB; cała piosenka całość 4,76 MB


Mówił nam człowiek o twarzy anioła,
że po imieniu Bóg ciebie zawołał,
że dał ci włosy koloru słońca
i barwy tęczy w oczy wlał.

Pan dał ci przyszłość jak płótno białe,
by nie skaleczyć nogi o skałe,
pragnął cię nosić na rękach, tulić.
Dla ciebie przecież przelał krew.

Hej, Małgosiu!
Kiedy wyjdziesz na podwórko?
Karuzela krzywo kręci się,
twoje miejsce puste jest...

Dziś pytaliśmy twoją mamę,
czy wyjdziesz do nas, w piłkę pogramy,
pomalujemy śmiechem szarość,
potem spłoszymy wróble dwa.

Ona krzyczała, że mało pieniędzy,
że wszyscy, że musi, że po co się męczyć!
A myśmy tylko patrzyli w jej oczy.
Dlaczego krzyczała, dlaczego łzy?

Hej, Małgosiu...

Przed twoim domem płot jest z żelaza.
Nikt na nim kredą nic nie namazał.
Przed twoim domem kwiaty z plastiku,
psu w ciepłej budzie dobrze jest.

Ktoś nas zapytał zza wielkiej bramy,
po co stoimy, na co czekamy?
Dał nam cukierków błyszczących dużo...
Dlaczego one gorzkie są?

Hej, Małgosiu...
Wdowi grosz
fragment piosenki fragment 1,63 MB; cała piosenka całość 4,25 MB


Limuzyny zajechały, już błyskają, flesze.
Setki kamer - to wpatrzone oczy są milionów.
Wysiadają. Wokół świta ważne teczki niesie.
Czy się uda? - każdy pyta. Idą wśród pokłonów.

Szczelnie się zamknęły wielkie drzwi okute złotem.
Cały świat się na nie patrzy, wzrok wytęża pilnie.
Czy się uda wielkie armie wycofać z powrotem?
Jeśli nie, to świata koniec będzie nieomylnie.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Po swym pokoiku się krząta
Wiekowa pani Aurelia,
Co czas jej się trochę poplątał.

W fotelu związanym sznurkami
Zasiada. Ma w ręku różaniec.
"O zlituj się, Boże, nad nami!
By wojny nie było, o Panie!".

Godzin już minęło dziesięć. Pierwszy komunikat.
Kryzys się pogłębił jeszcze. Palce już na spuście.
Zakładają chłopcy hełmy z obu stron barykad.
I rakiety już czekają, by je w niebo puścić.

Wielcy władcy tego świata jeszcze raz próbują.
Drzwi się znowu zamykają, śmieszne w swym przepychu.
Nad pałacem gdzieś w obłokach biały ptak szybuje.
"Czy ostatni to lot jego?" - pyta ktoś po cichu.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Aurelia pobożną pieśń nuci:
By kwiaty zakwitły na grządkach,
By ludzie przestali się kłócić.

Bo szkoda tych ludzi, tych dzieci.
I szkoda też róż, pelargonii.
I po co te wojny na świecie?
I za czym ten człowiek tak goni?

Nagle zaczynają stukać wszystkie telegrafy.
Satelity przekazują sensacyjne wieści.
Oto podpisano pokojowe paragrafy.
Radość w głowach, radość w sercach trudno jest pomieścić.

Obaj wielcy na balkonie wznoszą w tryumfie dłonie.
Obwieszczają światu nowy pokojowy program.
Cały balkon w mocnych światłach jupiterów tonie.
Nagrodę dostaną obaj pokojową Nobla.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Aurelia odkłada różaniec.
Do nóg jej się łasi kociątko
I prosi o drugie śniadanie.

Nie przyjdzie Aurelii do głowy
I świat nigdy w to nie uwierzy,
Co może uczynić grosz wdowi,
Od czego pokój zależy.
Pytania do świętych
fragment piosenki fragment 1,34 MB; cała piosenka całość 4,05 MB


Przy drodze żebrał ślepiec stary,
wciąż pustą miał żebraczą, drżącą dłoń.
Bo wszyscy, którzy go mijali,
widzieli jeszcze mniej niż on.

Aż dnia pewnego podniósł głowę,
bo drogą tłum radosny blisko szedł.
i krzyknął: "Błagam, niech ktoś powie!
Ja, Bartymeusz, pytam się!

Gdzie się spieszycie, gdzie biegniecie?
Kto was pociągnął na ten szlak?
Co wy widzicie, co czujecie?
Powiedzcie!" Ślepy wołał tak.

I słyszy starca głos Zbawiciel,
na oczy jego kładzie dłonie swe.
I wzeszło słońce w jego świecie,
i pierwszy w jego życiu dzień.

A kiedy ujrzał uzdrowiony
Jezusa oczy zapatrzone gdzieś,
to choć już widział świata strony,
zrozumiał, że wciąż ślepy jest.

"Gdzie się spieszysz, gdzie wędrujesz?
Kto cię pociągnął na ten szlak?
Co ty widzisz i co czujesz?
Powiedz mi!" Ślepy wołał tak.

I poszedł żebrak w ślad za Panem,
bo tajemnice jego zgłębić chciał.
Zobaczyć nigdy niewidziane
Miasta niebieskie, nowy świat.

I ty, co dłoń masz wyciągniętą,
zobacz korowód, który zmarł, by żyć.
Zobacz tych wielkich, małych świętych,
zostaw żebraczy wór i krzycz:

Gdzie się spieszycie, gdzie biegniecie?.....
Apokalipsa 21,6
fragment piosenki fragment 1,71 MB; cała piosenka całość 4,29 MB


Dopóki nie poczujesz łez,
Dopóki nie zagubisz się,
Dopóki mocno będziesz wierzył w dłoni moc...

Dopóki będziesz mówił: wiem,
Dopóki będzie trwał ten sen,
Dopóki kur nie wedrze się swym krzykiem w noc...

Dopiero, gdy poczujesz krat
Na swojej twarzy chłodny ślad,
Otworzysz usta swe, by wołać, krzyczeć:

Choć Krwi swej kroplę z Krzyża daj
Dotknąć szaty,
Usłyszeć słowo: wstań!
Krzewie winny, Panie nasz!

Dopiero gdy zobaczysz, jak
Na rękach przeniósł ciebie Pan,
Spojrzysz Mu w oczy, nic nie powiesz,

Bo słów wdzięczności nie zna świat...
Ballada o św. Józefie
fragment piosenki fragment 1,56 MB; cała piosenka całość 3,90 MB


Kto z was by chciał świętości poczuć wiew,
W historię mą niech pilnie wsłucha się.
Bo oto już za chwilę, może dwie,
Bardzo dziwny bieg wydarzeń zacznie się.

Gdzieś niedaleko, za ścianą może tuż,
W niewielkim domu ogromny kłopot tkwi.
Bo zima idzie i świat jest siwy już,
A w piecu pusto i wiatr wieje przez drzwi.

W dłoniach staruszki powoli płynie krew,
I nie pomaga herbata ani koc.
Drży po cichutku na każdy zimna wiew.
Żyć trudno w dzień, a jeszcze trudniej w noc.

A święty Józef w kościele parafialnym
Wytęża pilnie słuch.
I słyszy słowa: - Józefie, proszę, pomóż,
Bo ujdzie ze mnie duch.

Kłania się grzecznie Maryi, Jezusowi,
Przeprasza, musi iść.
Schodzi z ołtarza, gipsową ręką cicho
Uchyla wielkie drzwi.

I rano - cud, bo z pieca bucha żar.
I zgrabnie ktoś też pouszczelniał drzwi.
Dwie srebrne łzy dziękują za ten dar:
- Ach, to za dużo, jak się odpłacę, czym?

Dziesiątki oczu zmrużonych szpera tam.
- Kto ci to zrobił, no i za jaki trzos?
- To on, mój patron z niebieskich przybył bram.
I śmieją się - taki biedaka los.

I odtąd już każdego ranka był
Mały węzełek gałązek, chrustu, mchu.
I choć czuwała, to jednak tak się krył,
Że tylko ślady na śniegu tam i tu.

Aż w niedzielę w kościele parafialnym
Zgorszenia przebiegł szmer,
Bo święty Józef, dotychczas taki ładny,
Miał jakiś brud i czerń.

Gipsowe stopy poobijane całe,
Gorszyły bardzo ich.
Więc uradzili, że już im nie pasuje.
Wynieśli go na strych.

Odbył się pogrzeb bez pieśni i bez łez.
I stary gawron straż honorową wziął.
Tak doszła po wędrówki ziemskiej kres.
Pan białą kołdrą ze śniegu przykrył ją.

A w niebie święty Piotr otwiera bramy
Jak tylko daje się.
A chór aniołów ustawia się w szeregu
I już dostraja śpiew

A kiedy wchodzi, dłonie na piersi splata,
Anielski słysząc ton.
A święty Józef uśmiecha się i mówi:
- Pokażę ci twój dom.

Dobrego odbioru życzy
Ksiądz Piotr